Rozdział 7 "Zdrajca" ( sezon. 1 )
-Czy my też musimy jeść te zielsko? -Zapytała Stella przeżuwając trawę. -Tak mięsa tu nie ma a bez jedzenia nie dacie rady iść. -Odparła Zwinna. -Ja też się z tym nie zgadzam, zjedzmy ją , -mówiła Spirit- Powiedz jak masz ochotę zginąć, może chcesz zostać zagryziona, może wolisz się wykrwawić, a może chcesz skończyć bez głowy co? -Ciągnęła zbliżając się do Inmon. -Nie zjemy jej odbiło ci?- Stwierdziła Green. Trawa bardzo nie smakowała raptorom. -Ohydny raptor chyba się zapomina. -Powiedziała Inmon. Spirit nic nie powiedziała. -Popełniasz błąd Green. -Szepnęła. -Cii!! Nie wymawiaj niczyjego imienia są tu tacu, którzy nie powinni go znać. -Jęknęła Zwinna. -Nie wymawiać bo co?! Nic tu nie ma wszędzie wokół nas tylok trawa, w której nawet kompsognat by się nie zmieścił. -Krzyknęła Spirit. -Dość już, przesadziłaś! -Green wskoczyła pomiędzy Inmon a Spirit. -Wszyscy mamy już dość ciebie i twoich podejrzeń. -Mówiła stanowczo Green. -Wracaj na skałę i czekaj tam. -Nie Green, nie mówisz tego szczerze.-Spirit posmutniała. -Nie, idź sobie i daj nam spokój. -Dodała Green. Spirit wyczuła w jej głosie małe wachanie, które z czasem opadło. -Jeśli tego chcesz, zrobię jak karzesz moja najdroższa siostro. -Powiedziała Spirit ze łzami w oczach. -Chyba już dosyć tej przerwy na obiad ruszajmy dalej. -Green Zwróciła się do Inmon, Stelli i Boomerang. -O tak, ruszajmy. -Powtórzyła Zwinna po czy wsztscy poszli przed siebie. Spirit także odwróciła się, spojrzała jeszcze na swoje stado, rozkleiła się i czym prędzej pobiegła przed siebie.
Minęło kilka godzin. Inmon poznała historię Emmy i zaczęła delikatnie się wahać czy aby dobrze robi prowadząc raptory w pułapkę. Green nie wiedziała, że 300 kilometrowym polem trawy kryje się dżungla, w środku której jest wielka skała zwana też Skalną Skałą. Nagle pod raptorami zadrżała ziemia. -Uciekajmy pod nami jest gejzer. -Zawołała Stella. Raptory pognały przed siebie jak szybko tylko potrafiły. Za nimi biegła Zwinna. -Uważaj!! -Krzyknęła Green po czym skoczyła, chwyciła ją w pysk i w ostatniej chwili udało jej się wylądować obok przyjaciół. Gejzer wybuchł. -Kochany raptorze uratowałaś mnie. -Pisnęła z niedowierzeniem Inmon. -Wiem dla rodzeństwa zrobiłabym to samo. -Powiedziała Green. Inmon przypomniała się zasadzka ceratopsów, spuściła głowę i poszła dalej za raptorami. -Czy powinnam była im powiedzieć o tym jaka naprawdę jestem i, że zamierzam je zabić? Czy nie mówić im nic i z bólem patrzeć jak umierają? -Myślała. -Jak im powiem to i tak mnie zabiją to są potwory bez litości, nie powiem im. Jeszcze nie teraz. Zauważyli przed sobą dżunglę, co oznaczało, że przeszli 300 kilometrów równiny. Wnet pobiegły szukać wody. Ledwie się napiły poszły dalej lecz radość nie trwała długo. Przeszły jakieś 15 minut a nagle z krzaka wyskoczyły ceratopsy a wśród nich Sherblie. -Gratuluje spisałaś się Inmon.-Wykrzyknął. -Co tu jest grane? Wy się znacie? -Krzyknęła Green, której w głowie pojawiło się mnóstwo znaków zapytania. -Tak Green twoja mama zabiła moją rodzine chciałam się zemścić ale w drodze zrozumiałam, że mamy wiele wspólnego i naprawdę cię polubiłam. -Wyjąkała. -Jak mogłaś to zrobić, czyli Spirit jednak miała rację. -Wtrąciła Stella. Inmon nie wiedziała co dalej powiedzieć stała w bezruchu aż Sherblie krzyknął : dość już pogawędki Inmon uciekaj stąd.
Fajny rozdział
OdpowiedzUsuńdzięki
UsuńSuper rozdział
OdpowiedzUsuń