Rozdział 4 (część 2) "Plemię dinozaurów" ( sezon. 1 )

 -Jak to się stało?!- Zapytała Stella próbując wydostać Green i Boomerang z klatki.-Nie wiem podeszliśmy bliżej tego gulaszu aż tu nagle ciach! Klatka się zatrzaskuje a  my w środku!-Krzyczała Green. Po chwili klatka otworzyła się a zza krzaków wyszli dwaj mężczyźni ze urządzeniami do rażenia prądem przestraszona Spirit wskoczyła na ręce Green  a oni wepchnęli Stellę do klatki. Po chwili klatka się zamknęła. -Wuja Jerzy?- Zdziwiła się Green gdy ich przybrany ojciec wszedł na wybieg. -Green przepraszam was ale nie zrozumiecie. -Wuja Jerzy  tak jak Green miał łzy w oczach. A Spirit, ,która jako jedyna jadła w chwili obecnej gulasz upuściła z pyszczka kawałek mięsa. Raptory nie mogły uwierzyć w to co zobaczyły. Wpatrywali się tak w siebie przez sekundę  aż nagle helikopter podniósł klatkę z raptorami.-Hej mam chorobę morską!-Krzyknęła Spirit. Dziewczyny spojrzały pod siebie i zobaczyły tam tylko wodę. -Green powiedz mu żeby nas odniósł do domu.-Krzyknęła Spirit. -Niby jak?- Green zwróciła się do niej z przestraszeniem. -A co ja jestem wróżka wszechwiedząca?-Wtrąciła Stella podczas gdy Boomerang leżała na dole klatki i piszczała. -O niech ktoś coś zrobi! -Krzyknęła Green a zaraz po tym klatka wylądowała na przyczepie samochodu. -Hej mam chorobę lokomocyjną.-Dodała Spirit. Jechały samochodem przez dłuższy okres czasu gdy w końcu w nocy zatrzymali się. -Green nie jedziemy chyba dojechaliśmy.-Szepnęła Stella, która jako jedyna nie mogła zasnąć. Green obudziła się i popatrzyła na  ogrodzenie stojące przed nimi. Klatka zaczęła się unosić gdy już była poza ogrodzeniem otworzył się jej dół i raptory spadły. Nie wiadomo czy zasnęły ze zmęczenia czy zemdlały z powodu upadku. Rano gdy się obudziły był w jakimś dziwnym miejscu. Był to jakby krąg z drzew, na których wisiały pnącza, pod nimi była trawa a słońce świeciło na nie. -Czy komuś się może kojarzy żebyśmy wpadali do kółka zrobionego z drzew?-Zapytała Spirit.-Nie jestem pewna, że nie spadaliśmy w to miejsce prawda Stella?-Powiedziała Green. -Tak mi się wydaje.-Odparła Stella. -Jesteście bowiem w naszej starożytnej twierdzy. -Odpowiedział męski bas. Gdy obejrzały się za siebie stał tam troodon z liściową szatą i koroną na głowie. -Nareszcie się panny obudziły, czy trzeba może czegoś panną?-Dodał. -Nie dziękujemy w nocy jedliśmy gulasz. -Rzekła na pół przytomna Green. -To dobrze niech panny przedstawią się naszemu plemieniu.-Gdy troodon to powiedział zza drzew zaczęły wychodzić inne troodony o różnym ubarwieniu. -Mam na imię Green a to moje rodzeństwo Stella, Spirit a to Boomerang.-Odparła Green. -Madam Stella nie dość, że imię piękne to jeszcze te piękne kolory skóry.-Wzruszył się troodon a Stella się zarumieniła. Cały dzień zleciał im bardzo szybko: Wódz plemienia, który wcześniej podkochiwał się w Stelli oprowadzał raptory po ich wybiegu, który był bardzo duży, a reszta troodonów  robiła ''Uuuu..." na każde słówko na temat Stelli wódz dowiedział się od Spirit, że ulubionymi kwiatkami piaskowego raptora są żonkile.  W nocy raptory spały w twierdzy razem z wodzem, który za wszelką cenę próbował wtulić się w biodro Stelli. Rano raptory usłyszały gwizdanie ich wujka, natychmiast zerwały się na równe nogi i pobiegły za dźwiękiem. -Cześć dziewczynki chce was przeprosić za ten numer z klatką ale proszę zrozumcie, że chcę dla was jak najlepiej, więc jak wybaczycie mi?-Smutnym głosem oświadczył. Na znak, że mu wybacza Green podskoczyła do góry a reszta zrobiła to samo. -Świetnie biegnijcie na południowy wschód tam czeka na was klatka, która przewiezie was do domu.-Dodał.  -Chodźmy! -Wykrzyknęła uradowana Green.  -Czekajcie chwilkę.-Powiedziała Stella po czym pobiegła w stronę wodza troodonów niosącego w rękach bukiet z żonkilków. -To dla ciebie panno Stello.-Powiedział wręczając jej ze smutkiem bukiet. -Wiem, że wyjeżdżasz mój opiekun wszystko mi powiedział. -Odprowadzisz mnie do klatki?-Zapytała. Troodon przytaknął. -Czy myślisz, że sie jeszcze spotkamy?- Szepnęła Spirit. -Nie wiem raczej już nigdy. Odparła Green gdy były w klatce.-Nie chwileczkę!- Krzyknęła Stella podając bukiet Boomerang. -Niech się pożegna. -Powiedział Wujek Jerzy patrząc na swojego kolegę, który otworzył klatkę. Stella wybiegła i pocałowała wodza. -Żegnaj.-Szepnęła i wróciła do klatki. Klatka podniosła się w górę. Stella przypatrywała się troodoną do puki nie zniknęli jej z oczu. Spirit widząc w jakim humorze jest jej siostra skoczyła na nią zaczynając ją lizać po chwili dołączyli do niej Green i Boomerang.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 12 "Pokonanie wroga" ( sezon.1 )

Rozdział 16 "Wybuch" ( sezon 1.)

Rozdział 13 "Nowe imię i sen" ( sezon. 1 )